Mówi się, że „malarz żywi się wrażeniami zewnętrznymi, przetwarza je w swojej duszy, co składa się na fantazję. Rezultatem jest obraz”.

Postanowiłam dla Was uchylić rąbka tajemnicy i podzielić się inspiracjami, które rozpoczynają proces twórczy. Wszystkie publikuję w zakładce Blog. Staram się, żeby zamieszczane tam wpisy były krótkie i treściwe. W końcu to nie same słowa, a kolor i kompozycja grają tutaj kluczową rolę.

Dzisiaj chciałam podzielić się tym jak na Was, Odbiorców, działa moja twórczość i wybrałam kilka ulubionych opinii, które otrzymałam od Was w ostatnim czasie. Bardzo za nie dziękuję, ponieważ w ten sposób do obrazu dopisujecie dalszą, własną historię.

„Radość tworzenia, to odnajduję w pracach Pani Kamili Łuczak.
Postrzeganie rzeczywistości, umiejętne łączenie barw, zajmujące ujęcie perspektywy, nie pozostawiają odbiorcy obojętnym.
Obrazy znakomicie funkcjonują we wnętrzu a ich „kadrowanie” powoduje, że z zainteresowaniem i znaczącą przyjemnością się je ogląda.Absolutnie nietuzinkowym, w działaniach twórczyni, jest „spojrzenie” na miasto. Polecam obrazy Pani Kamili Łuczak z przekonaniem i uznaniem dla umiejętności malarskich autorki.
Tworzenie piękna to trudna sztuka a pani Kamila w tym odnajduje się znakomicie”

Andrzej Połata

„Malarstwo Pani Kamilli Łuczak, to prawdziwe perełki sztuki przepełnione pogodą ducha i spokojem. Wyróżnia się wyjątkowym opanowaniem luźnego i przerywanego pociągnięcia szpachli czy pędzla, co sprawia, że obrazy zachwycają swoim specyficznym stylem i blaskiem rozmytych konturów. To prawdziwy festiwal koloru i światła, pełen uczuć i osobowości, to czysta poezja pisana przez malarkę na płótnie. Wyjątkowe współczesne obrazy z nutką impresjonizmu, wspaniale komponujące się w nowoczesnych i loftowych wnętrzach”.

Janusz Ulfik

„(…). Doceniam paletę barw, jakie zastosowała na obrazie pani Kamila. Podobają mi się jej błękity, rozmyte róże i pomarańcze. Takie zestawienie kolorów daje mi wrażenie z jednej strony chłodu i tajemnicy, ale także obietnicy, że ten mglisty widok lada chwila zmieni się w pełny słońca i ciepła. (…) odczytuję z niego jej fascynację i podziw dla siły i różnorodności natury, jej zmienności pod wpływem światła. Kształty i kolory mieszają się i zatracają granice między niebem, a górami, jeziorem i drogą. Patrząc na obraz lubię zatrzymać wzrok na jakimś szczególe i od niego rozpocząć wędrówkę w dal. Jest tam tyle możliwości. Nie udało mi się przejść jeszcze całej trasy i to w tym obrazie zachwyca mnie najbardziej. Dziękuję autorce, że zaprosiła mnie do podziwiania tego krajobrazu. Obraz przyniósł do mojego domu skrawek pięknego miejsca, gdzieś ze świata wspomnień i wyobraźni pani Kamili, przekonał mnie, że to jest także moje miejsce, które mnie zachwyca”.

Monika Budzyńska – Buczkowska

Domki nad morzem Asgard pragną podziękować Pani Kamili Łuczak za dostarczenie wybranych przez nas obrazów. Sam proces zakupu obrazów był dla naszej firmy bardzo przyjemny, spotkaliśmy się z miłą obsługą i profesjonalnym doradztwem przy wyborze dzieł z galerii Pani Kamili Łuczak. (…) jesteśmy przekonani, że dalsza współpraca przyniesie kolejne zamówienia pozwalające na podniesienie walorów estetycznych naszych domków wypoczynkowych

Mariusz Stach

Pod mikroskopem

Przecież to, co się widzi, to tylko pewien wygląd, jedna z wielu postaci lub masek rzeczywistości, pod którą kryją się dalsze – być może w nieskończoność. Błękit nieba, toń wody, masyw gór, zieleń lasu – to wszystko jest czymś innym, gdy bierze się to pod lupę, i innym – pod mikroskopem, i jeszcze, jeszcze innym – w świetle fizyki cząsteczek. Gdzie kończy się spojrzenie? Czy jest granica poznania?

Antoni Libera
Ekosystemy, 90×90 cm, olej na płótnie
Pastelowy brzeg, olej na płótnie, 60 x 80 cm

Są takie wydarzenia w życiu, o których się wie, że nigdy nie da się już ich powtórzyć. Uciekają nam niezauważone, przeciekają przez palce i nie doceniamy ich, póki nie jest już za późno na cokolwiek poza żalem, że się w danej chwili nie było bardziej uważnym.

K. Hearne

Wiele nas łączyło.
Oboje mieliśmy nasze własne, osobne, milczące światy i szanowaliśmy nawzajem swoją naturę


Mian Mian

Bardzo rzadko nie myślę o niczym. Bardzo rzadko mam takie chwile, że idę sobie i nic mnie nie obchodzi, nie myślę o niczym, tylko idę lekko. Przeważnie mam w głowie wielki szum. To jest może jakaś wada albo jakaś choroba umysłowa, żeby nie potrafić czasem nie myśleć(…) Bardzo chętnie bym czasami nie myślał, tylko tak szedł bezwiednie albo tak posiedział bezmyślnie, dając się żywotowi ponosić przez jakiś czas. Tak myślę, że to by było niezłe, taki czasami krótki odpoczynek. Wieczorami to można by doprowadzić do tego, żeby się udało przez ten czas zasypiać normalnie, a nie zapadać się gdzieś z wielkiego natężenia i szumu. Taki sen byłby lepszy i spokojniejszy na pewno. Bo jak ja zasypiam z myślami napiętymi, to te myśli, one we śnie ciągną się dalej i robią się z nich potwory. I ta biedna głowa nie odpoczywa wcale, tylko cały czas pracuje, cały czas w niej szumi, chociaż wygląda, że to śpiące, martwe morze. Ale to jest tylko na powierzchni. W głębinach tam szumi. Kipi.

E. Stachura „Poranek”
Poranek, olej na płótnie, 100 x 100 cm

A śnieg padał. Jak sen, deformował kształty i barwy, ukrywając wszystko, co znajome, grzebiąc wszystko, co prawdziwe.

Gdzieś w oddali była stajnia, dom, świat mojego dzieciństwa. Ale śnieg wirował dokoła mnie jak miliony małych owadów, i żadnej z tych rzeczy już nie widziałam.

A. Kyle

Nic ponad pociąg – jego ociężałą, wiecznie przybrudzoną elegancję, która burzy statykę przestrzeni swym regularnym szumem. Żaden inny pojazd nie wpasował się do tego stopnia w przyrodę, nie zrósł się z krajobrazem tak mocno, niczym topniejący lód na marcowych jeziorach, bieg sarny czy zachwaszczone pole.

Michał Olszewski, Zapiski na biletach
Czerwona lokomotywa, olej na płótnie, 50×70 cm

Przejściowe pory roku nie są dla mnie najlepsze. Dla nikogo takiego jak ja. Obłęd lubi wracać jesienią lub przedwiośniem. Lubi niż, mgłę, ołowiane zachmurzone niebo. Budzisz się rano i masz do dyspozycji albo nieokreślony lęk, albo smutek. A czasami jedno i drugie. Chciałbym obudzić się pogodnym i uśmiechniętym lub przynajmniej obojętnym, ale jedyne, na co mogę liczyć, to wybór między trwogą a rozpaczą oraz nadzieja, że nie zwariuję do reszty.

J. Grzędowicz

Niczego nie pragnąłem więcej, niż widzieć burzę morską, nie tyle jako piękne widowisko, ile jako moment autentycznego życia przyrody; lub raczej nie było dla mnie pięknych widoków poza tymi, o których wiedziałem, że nie sporządzono ich sztucznie dla mojej przyjemności, ale że są konieczne, nieodmienne – jak piękno krajobrazów albo wielkiej sztuki. 


M. Proust
„Sztorm”, olej na płótnie, 40×50 cm