Kamila Łuczak

BLOG

Life`s just a long, lonely road

Czasem na samotność trzeba mieć odwagę :

Boimy się samotności, bo stawia nas twarzą w twarz ze sobą

Wojciech Eichelberger

Inspiracją do namalowania tego obrazu były Beskidy, nazywane przez Jerzego Pilcha „granatowymi górami”. Tutaj jednak, w pochmurnej odsłonie, późną jesienią, kiedy niebo wręcz ugina się pod swym ciężarem.

Droga, olej na płótnie

Miasto po deszczu

Kiedyś spotkałam się z krótką sentencją, która oddaje doskonale ten proces: „Słońce maluje, a Księżyc rzeźbi”. Popatrzcie na te same budynki przy świetle Księżyca, jak zaostrzają się ich kontury, a jak zaokrąglają się podczas słonecznego dnia.

Po deszczu, olej na płótnie

Skroplenie

Stany pogodowe, ich zmienność i nieprzewidywalność, fascynują mnie tak samo, jak natura ludzka i jest między nimi sporo zależności. Proces tworzenia się chmur, ich struktura, odcienie i przecieranie się na tle nieba, to obrazy, które naturalnie powstają nad naszą głową. I chociaż czasem życie ściąga nasz wzrok niżej, warto przyglądać się tej galerii nad naszymi głowami. 

Kruchość nieba, olej na płótnie

Industrialnie

Inspiracją do stworzenia tego obrazu była dla mnie okładka płyty „Animals”, legendarnego zespołu Pink Floyd, na której widnieje budynek Battersea Power Plant. To w połączeniu z nutami z płyty „The Wall”, przeniosło mnie w lata 70.

Industrialnie, olej na płótnie

Aleja

John Ashbery, „Aleja Mozarta„:

Niektóre z tych domów są zaskakująco stare.
Inne, nowsze, też wyglądają na stare.
Tylko wtedy, gdy linia drzew kończy się na czymś,
przypomina model postępu, który widzieliśmy raz
w butelce za chłopięcych lat. Wszystkie nasze referencje
ciut się zestarzały, gdy patrzyliśmy na nie, nieuważni.
Coś perwersyjnego jest teraz w każdym żółtym liściu,
w każdym włóczącym się kocie, nawet w kiju opartym o drzwi.
Chciałbym zrzucić z siebie to ubranie… „Później.”
Wtem księżyc w pełni oksymoronów sunie nad szczyty dachów
i kominy. Jest wystarczająco jasno, by czytać.
Ale nikt nie ma ochoty na czytanie.

Aleja, olej na płótnie

Senne miasto

“Nie powinno się jednak odwiedzać dawnych miejsc, bo to nie są już te same miejsca. Miejsca jak wszystko przemijają”.

Wiesław Myśliwski: Ucho igielne.

Czy też czujecie obawę przed odwiedzeniem Waszych dawnych, sentymentalnych miejsc, z lęku przed tym, żeby czar nie prysnął? Wolicie przechowywać w pamięci dawne miejsca, konserwujecie tamte zapachy, barwy, światła, i uznajecie, że lepiej nie konfrontować ich z aktualnym stanem?


Senne miasto, olej na płótnie

Kontury miasta

Ilustracją słowną do powstania niniejszego obrazu był wiersz Juliana Przybosia, (którego poezję bardzo cenię), pt. „Dachy”. Oto jego fragment:

Płaszczyzny kręte, piramidy pięter, płaszczyzny wirujące, płaszczyzny wznoszące, figurotwórcze. Masywnej przestrzeni  skręt, rodzących się miast kurcze.
W żywym patosie konstrukcji, w geometrycznym wymiarze wspina się, urastając, sześcienna dusza stolic.

W moim ujęciu miasto przybrało formę industrialną, ale zarazem, jak w kalejdoskopie, pojawia się analogia do jego historycznej przeszłości. Grube kontury i złamanie perspektywy celowo mają wprowadzić odbiorcę w strefę pewnego niepokoju, a dokładnie nieustannego ruchu, tak jakby wielkie fabryki i ich imponujące maszyny nigdy nie przestawały pracować.

Mechanizmy

Wszechświat. Spokój, harmonia, ład. Wszystko działa jak w zegarku. Ale czasem w naszym osobistym, własnym wszechświecie coś zakłóca ten spokój. Zaplanowane życie, ułożone w misterny system planet i gwiazd- nagle albo stopniowo- staje na głowie. Gaśnie. Może to ktoś, kogo zabrakło w naszej konstelacji, zostawia po sobie pustą przestrzeń. Ale jak kosmos wciąż się rozszerza, tak i nasze małe, własne wszechświaty znajdują wreszcie drogę nowej harmonii i nasze planety, nasze gwiazdy- zapalają się zawsze na nowo.

S. K.


Mechanizmy, olej na płótnie

Niskie lipcowe słońce

Kiedyś napisałam krótką notatkę z podróży pociągiem, która była inspiracją do namalowania tego obrazu:

ciekawe czy nadal patrzymy na te same drzewa, gdy obraz coraz szybciej dzieli się na slajdy?

Lipcowy skwar, olej na płótnie