Śnieżnie – cykl zimowych miniatur

Zima to wbrew pozorom prawdziwe bogactwo kolorystyczne oraz niemal teatralna, nieustanna zmienność form. Błękity, szarości, beże, czasem turkusy, rozświetlane dyskretnie migoczącymi światełkami ukrytymi gdzieś w zaspach śniegu. Kruchość, która niesie spokój i niepokój. Jak na kliszy zamarza jedna scena po drugiej. Tej zimy, cytat Marka Helprina stał mi się szalenie prawdziwy i bliski:


Brnąc powoli przez zaspy, odkrył z przyjemnością, że spośród wszystkich sposobów odzyskania spokoju ducha, jakich ostatnio poszukiwał, bezszelestnie padający śnieg jest najelegantszy i najskuteczniejszy.